niedziela, 31 sierpnia 2014

PROLOG

Muzyka do rozdziału }


11 lipiec 2011r.
 Drogi pamiętniczku!
        To już 75 dni od wypadku samolotu, w którym zginęli moi rodzice.
        To już 50 dni odkąd zaadoptował mnie tan frajer.
        To już 50 nocy, w które zbieram się by od niego uciec.
        To już 75 dni, w które za dnia udaję silną.
        To już 75 dni każdy trudniejszy od poprzedniego.
        To już 50 dni, w które marzę, aby przeprosił za wszystko co zrobił.
        To już tysiące czarnych myśli.
        To już miliony wypłakanych łez.
Ehh wszyscy myślą, że wyjście z domu dziecka było dla mnie błogosławieństwem. Nawet nie wiedzą jak się mylą... Mieszkam na tej samej ulicy, co wcześniej-z rodzicami, a to tylko pogarsza mój stan. Codziennie wracając ze szkoły widzę to miejsce-miejsce, w którym się wychowywałam.
 On mnie codziennie obmacuje i  czasami wykorzystuje, i zabrania mi to mówić komukolwiek. Mówi, że jeśli komuś powiem co się tu dzieje to tego pożałuję, a ja się go zwyczajne boję... No cóż takie życie... 
Za rok będę miała 18 lat i się od niego wyprowadzę.
W dzień twarda, emanująca siłą psychiczną, która ciśnie po wszystkich napotkanych ścierwach, a nocą bezbronna i cholernie wrażliwa dziewczyna, która dławi się własnymi łzami, bo nie może ogarnąć swojego życia-cała ja.
Nie mam żadnych przyjaciół, bo nie dopuszcczam nikogo do siebie. Ludzie już mnie zdecydowanie za bardzo mnie skrzywdzili.
Muszę też codziennie nosić dres, który jest moim ratunkiem-zakrywa wszystkie moje kształty. Nie maluję się też. To wszystko, aby ani on ani żaden inny facet nie nabrał ochoty. Jednak czasami nocą wymykam się oknem ładnie ubrana i umalowana,ale o tym innym razem...
Chciałabym, żeby to wszystko się skończyło. Jedyne co mi pomaga to cięcie się. Wiem, że to złe i tak dalej... Ale ja już nie chcę być na tym świecie, w którym jednyną bliską osobą jest moja sąsiadka, a drugą jest mój wujek, który ma mnie w dupie i jeździ po świecie z jakimś pieprzonym zespolikiem.
Jedno cięcie-stużek krwi, ale nic poza nim. Drugie cięcie trochę głębsze. I nadeszła kolej na trzecie- ostatnie. Zawsze tak robię, to mi pomaga. Uwielbiam tą ulgę po cięciu sie, nawet jeśli to zabrzmie psychicznie.
Siedzę w łazience, oparta głową o wanne z zamkniętymi oczamii stużkiem krwi cieknącym zmojej ręki.  Jakby ktoś tu wszedł to by stwierdził, że nie żyję. Oczywiście z przerwami, aby to pisać.
Krew zaczyna zasychać, muszę posprzątać to wszystko, póki George nie przyszedł.
Już posprzątałam całą łazienkę. Boje się jego powrotu.
Słyszę jego kroki. Woła mnie. Muszę iść.
xxChachi
~~~~~~
Hej!
Dzisiaj 31 sierpnia-Dzień blogera!!!
Więc tak. To mój pierwszy blog. Będę dawać z siebie wszystko, obiecuję!!! Z góry przepraszam za błędy.
Rozdziały będę dodawać co tydzień w niedziele, jeśli będę dążyć to nawet szybciej.
Jak Wam minęły wakacje? 
Pozdrawiam xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz